Korfu

21-22 IV 2018

Dzięki znalezieniu tanich biletów mogliśmy udać się na Korfu. Jest to najdalej na północ wysunięta wyspa Grecji (na wysokości granicy grecko-albańskiej). Znajduje się w sąsiedniej strefie czasowej, językiem tubylców jest grecki (z zasady znają też dobrze język angielski), a płaci się w euro.

Fot. Gerotinus. Plaża w Paleokastritsie.

Nocleg mieliśmy w Αλεπού (Alepu) w apartamencie Folies Corfu Hotel – bardzo sympatyczne miejsce, pomocna obsługa, czysto, w pokoju na każdy dzień mieliśmy koszyczek z porcją herbaty, kawy, cukru, trochę sucharów, masło i dżem. Polecam. Nie było problemu z zakwaterowaniem po północy (oczywiście wcześniej uprzedziliśmy o godzinie naszego przyjazdu). Znajduje się od lotniska 20 minut piechotą.  W samej miejscowości są same domy, mało przyjezdnych i świetna pizzeria ΦΛΟΓΑΣ (Flogas) przy głównej drodze prowadzącej do stolicy wyspy.

Częstym motywem zdobień na płotach, murach jest lew, będący pozostałością czasów weneckich (jako symbol św. Jana zw. Markiem patrona Wenecji). Na wyspie można też znaleźć pozostałości czasów bizantyjskich.

Po całej wyspie można się przemieszczać autobusami Green Buses, a oprócz tego po stolicy i okolicy jeżdżą Corfu City Bus zwane Blue Buses.

 

 

Paleokastritsa i Zamek Anioła

Fot. Gerotinus. Widok z Zamku Anioła. W dole Paleokastritsa.

Pierwszego dnia udaliśmy się na zachód porannym Green Busem (2,50 €) do miejscowości Παλαιοκαστρίτσα (Paleokastritsa). Są tam dwie kamienisto-piaskowe plaże ze zdecydowanie kamienistym dnem morza. Tam też istnieje możliwość przepłynięcia wzdłuż wybrzeża motorówką. Nad tym miejscem góruje monastyr i cerkiew, do której można wejść.

Stamtąd udaliśmy się na wyprawę do ruin Zamku Anioła – Αγγελόκαστρο (Angelokastro). Niestety jedyną drogą tam prowadzącą jest główna droga biegnącą ponad Παλαιοκαστρίτσα, do której można dojść idąc drogą od plaż na zachód lub też zbaczając z niej w gaj oliwny w stronę restauracji Golden Fox. Dojście do Zamku nie jest możliwe linię brzegową, gdyż w pewnym momencie zamienia się w skalne klify.

Widoki ze wzgórza są fantastyczne, patrząc na wschód widać także góry Albanii.

Fot. Gerotinus. Kapliczka pośród ruin zamku.

Po zejściu z zamku wróciliśmy tą samą drogą do Παλαιοκαστρίτσα na wieczorny autobus.

 

 

Naga plaża

Fot. Gerotinus.

Dzięki spotkaniu ongiś w Warszawie Finki, studiującej weterynarię w Atenach,  dowiedziałem się o nagiej plaży w Μυρτιώτισσα (Mirtiotissa). Dojechaliśmy do tej miejscowości Green Busem (1,80€) i następnie przespacerowaliśmy się drogą w dół klifu do plaży. Można też tam się dostać, dojeżdżając do miejscowości Γλυφάδα (Glifada), gdzie jest ogromna piękna plaża, iść nią na północ, aż do domku przy którym trzeba się wdrapać pod górkę i iść ścieżką, aż się dojdzie do niewielkiego ogrodzonego terenu (którego furtka jest otwarta dla przechodniów) i za nim zejść na nude beach.

Plaża nudystów jest sympatyczna, zimą drastycznie zmniejsza swoją powierzchnię, by w trakcie sezonu z dnia na dzień się powiększać. Na plaży punkt drinkowo-kanapkowy prowadzi starsza Greczynka, która za nieduże pieniądze poleje ούζο (uzo) lub inne procenty i zrobi świeżą przekąskę, jednocześnie zabawiając rozmową (pani sprzedaje w ubraniu, ale klienci śmiało mogą podchodzić nago).

Oznakowanie szlaku między plażą w Glifadzie a nagą plażą.

Tak spędziliśmy dzień na leżeniu i pływaniu w morzu. Było bardzo przyjemnie.

Natomiast powrót wiązał się z niemiłą sytuacją, a mianowicie nie przyjechał wieczorny autobus. Na szczęście okazało się, że taksówka do Αλεπού nie będzie aż tak droga – za 13 km zapłaciliśmy 25€. Jeżeli chodzi o łapanie stopa, to na Greków nie ma co liczyć. Alternatywnym rozwiązaniem było dojście do pętli autobusu podmiejskiego (Blue Bus) oddalonego o 7 km.

 

 

Stolica

Fot. Gerotinus. Kościół śś. Jakuba i Krzysztofa w Kerkirze.

Stolica wyspy zwana Korfu lub z angielskiego Corfu Town zowie się po grecku Κέρκυρα (Kerkira). Z hotelu mieliśmy 40 min. piechotą (całość wzdłuż drogi lub częściowo przez gaj) albo też podjeżdżaliśmy autobusem podmiejskim. Miasto bardziej w stylu weneckim niż greckim, tętniące życiem nocnym. Jedną z takich uliczek jest Νικηφόρου Θεοτόκη (Nikiforu Theotoki) a przy niej Μικρά Café. Będąc na Korfu polecam skosztować σουβλάκι (suwlaki), czyli szaszłyka z frytkami zawiniętego w pitę. Dobre σουβλάκι można zjeść przy ulicy Σεβαστιανού (Sewastianu) w knajpce Ταβέρνα ΝΙΝΟΣ (Tawerna Ninos). Stare miasto wpisane jest na listę dziedzictwa UNESCO, znajduje się tu m.in. Stara Forteca, która stanowi świetne miejsce na spacer.

 

 

Jeżowce

Nasz kolega trzyma jeżowca na ręku.

W wodach morza Jońskiego można spotkać jeżowce. Żyją one na skałach, tak więc nie natrafiliśmy na nie na plażach, gdzie dno złożone było z drobniejszych kamieni lub piasku. Niemniej zawsze lepiej uważać, gdyż stanięcie na tym zwierzaku nie stanowi przyjemnego doświadczenia.

Podziwiać je w dużej ilości mogliśmy w wodach portów stolicy. Zachowując ostrożność można spróbować wyciągnąć jeżowca, wziąć na rękę i delikatnie pogłaskać.