Norwegia: podsumowanie

 

Trzy tygodnie w Norwegii z namiotem i paczką kumpli były fantastycznym czasem, przede wszystkim wśród zapierających dech w piersi okoliczności przyrody.

 

Ceny

Chyba najbardziej kłopotliwa kwestia dotycząca wyjazdu do Norwegii to ceny. I faktycznie drogo jest. Ze spożywczych sprawunków na promocjach można dostać produkty w cenie zbliżonych do polskich. Jedyny tańszy produkt, który znaleźliśmy, to makrele w tomacie.
By przeliczyć cenę na polską najprościej podzielić liczbę koron na dwa (2kr ~ 1zł).

Przykłady cen:

butla campinggazu       119kr
woda gazowana 1,5l       16kr
chleb        20 – 40kr
sok z miąższem        20kr
lody pistacjowe na patyku        26kr
znaczek pocztowy do Europy        18kr
napoleonka (jak dwie nasze) w cukierni       50kr
fishburger         65kr
frytki       20kr
kawa      30kr
ciastko pistacjowe        40kr

bilet na 1 strefę w Bergen      37kr
— || — dobowy                 95kr
prom Bodø – Lofoty          221kr

noc w schronisku górskim Gjenbudu           od 213kr
prysznic w —||—-              20kr
rozbicie namiotu na polu namiotowym na Lofotach       180kr/noc
noc w pokoju wieloosobowym w hostelu w Oslo          310kr

Licząc prowiant zakupiony w Polsce, wydatki na miejscu, bilet kolejowy Interrail oraz loty Norwegianem w obie strony: 3 tygodnie w Norwegii kosztowały mnie 5 tysięcy złotych.

 

Noclegi

Noclegi w namiocie to świetny pomysł w Norwegii. Można rozbić się za darmo w dowolnym miejscu (wyjątek stanowią ujęcia wody pitnej zaopatrzone w znaki „zakaz biwakowania” oraz tereny podlegające schroniskom czy polom namiotowym, które również są odpowiednio oznakowane). Jeżeli decydujemy się rozbić na terenie prywatnym, wówczas należy zachować odstęp 200 metrów od zabudowy, a na pobyt dłuższy niż jedną dobę należy uzyskać zgodę właściciela. Jest to nie tylko taki sposób, ale pozwalający ze śpiwora cieszyć się pięknymi widokami.
Mankamentem spania w namiocie są chłodne i zimne noce. Warto mieć śpiwór zapewniający komfort przy niższych temperaturach.

 

 

Gotówka i karta

W Norwegii nie mieliśmy problemu, by gdziekolwiek zapłacić gotówką. Kartą niemalże wszędzie też to było możliwe – choć w jednym z autobusów już nie.

 

Kantory

W Norwegii widziałem tylko jeden kantor – vis à vis dworca głównego w Olso – z resztą prowadzony przez Polaka. Poza tym jedyną możliwością wymiany waluty były stanowiska bankowe.

 

Przyroda

Przyroda norweska jest zachwycająca. Góry, ocean, renifery, całe stworzenie. Ciekawym doświadczeniem są też białe noce – noce tak krótkie, że nie robi się ciemno. Powodowało to, że rozbiwszy namiot wieczorem, nie czuliśmy się senni. Ale gdy decyzją umysłu kładliśmy się i zamykaliśmy oczy, natychmiast zasypialiśmy. Powodowało to, iż niektórzy piechurzy wstawali wcześniej, wcześniej wyruszyli w drogę a następnie wcześniej zatrzymywali się na nocleg i szli spać. My zaś wstawaliśmy później, nie raz mijali nas jedzących śniadanie. Następnie wieczorem my mijaliśmy tych, którzy wcześniej zatrzymali się na spoczynek. Wszystko dzięki tak długiemu dniowi. Każdy swój czas na wędrówkę układał na zegarze tam, gdzie chciał.

Pogoda w Norwegii bywa zmienna, choćby od prażącego słońca przez burzę do niekończącego się dżdżu. Natomiast były to zmiany rozłożone na przestrzeni dnia. Nie doświadczyliśmy ciągłych a nagłych zmian pogody. À propos – jeden z poranków był piękny. O godzinie 3ciej nadranem obudziły nas renifery swymi odgłosami. Opuściwszy namiot nie mogliśmy dostrzec żadnego zwierza. Jednak zachwycaliśmy się świeżym powietrzem, promieniami złocistego słońca i srebrzystą taflą jeziora. Wróciliśmy do śpiworów spać. O godzinie 6tej obudził mnie namiot spoczywający na mej twarzy w wyniku szalejącej za nim ulewy z wichurą.

 

Jedzenie

Mieliśmy sporo prowiantu z Polski: obiadki liofilizowane, zupki chińskie, kiśle, budynie, konserwy, batony proteinowe, herbatę, kawę, sól, cukier itd. Sprawdzały się te produkty w podróży, zwłaszcza w górach. Mieliśmy do tego przywieziony z polski palnik i zakupiony w sklepie sportowym w Oslo butle gazowe (na 3 tygodnie dla naszej trójki wystarczało półtorej butli /190 + 95 g gazu/). Na miejscu kupowaliśmy chleb, owoce i soki z promocji. Czasem też inne produkty. Na jednym z pól namiotowych przygotowaliśmy sobie spaghetti z sosem karbonara z zakupionych w sklepie składników. Raz nawet poszliśmy do restauracji – raz, bo i tak wtedy zapłaciliśmy po ok. 280kr za danie i 105kr za pół litra piwa.