Pieniny

19-21 XI 2017

 

Krościenko nad Dunajcem – Sokolica (747 m n.p.m.) – Trzy Korony (982 m n.p.m.) – Sromowce Niżne – Wysoka (1.050 m n.p.m.) – Szczawnica

 

Dzień pierwszy – Pieniny Właściwe

 Fot. Gerotinus. Widok z Trzech Koron; po prawej przebija się zachodzące słońce.

Z Krakowa udaliśmy się autobusem do Krościenka (bilet 20 zł), gdzie weszliśmy na szlak. Ludzi było niemało, zwłaszcza na Sokolicy, ale mieliśmy szczęście na Trzech Koronach, gdzie byliśmy sami – tam też obserwowaliśmy zachód słońca. Mi bardzo przydała się kominiarka – wiało silnie a mróz szczypał w policzki. Powyżej Sokolicy zaczynał się śnieg. Dzień był pochmurny i mglisty.

Do schroniska PTTK Trzy Korony dotarliśmy po zapadnięciu zmroku. Przed spoczynkiem udaliśmy się na drugą stronę Dunajca do Czerwonego Klasztoru, gdzie uczestniczyliśmy w wieczornej Mszy o godzinie 18.30 wraz z kameralną lokalną wspólnotą wiernych. W schronisku było dość ciepło, mieliśmy 2-osobowy pokój z łazienką i gorącą wodą. Niestety kuchnia otwarta tylko w godzinach 9-18, więc nie mieliśmy okazji z niej skorzystać. Za nocleg zapłaciliśmy 70 zł za dwie osoby.

 

Dzień drugi – Pieniny Małe

Fot. Gerotinus. Widok na Tatry ze szlaku na Wysoką.

Drugiego dnia przeszliśmy na drugą stronę Dunajca i ruszyliśmy szlakiem w stronę Wysokiej. Na drodze nie spotkaliśmy nikogo. Rozciągały się piękne widoki, m.in. na Tatry. Na tej trasie śniegu leżało dość sporo, ale szlak był albo przetarty albo nietrudny do przetarcia. Wędrówkę uwieńczyło zdobycie Wysokiej, z której po raz ostatni mogliśmy podziwiać górską panoramę.

Fot. Gerotinus. Widok na Trzy Korony ze szlaku na Wysoką.

Zeszliśmy wąwozem Homole do miejscowości Jaworki. Stamtąd autobusem dojechaliśmy do Szczawnicy. Obiad zjedliśmy w restauracji Sami Swoi przy ulicy Głównej 120, w której za przyzwoite pieniądze otrzymaliśmy porządne porcje smacznego jedzenia. Noc spędziliśmy w schronisku PTTK Orlica – ciepłym i przytulnym, również w pokoju 2-osobowym z łazienką i także za 70 zł.

 

Dzień trzeci – powrót

Autobusem (bilet 22 zł) udaliśmy się do Krakowa i dalej do domu.

Wędrówka była bardzo udana. Szczególnie widoki drugiego dnia cieszyły oczy, a w sercu pozostały na zawsze. Wszędzie spotykaliśmy się z życzliwością, mogliśmy liczyć ze strony miejscowych na wskazanie drogi, poradę czy pogawędkę.