Poznań

2-3 XII 2017

 

Dzień pierwszy

Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy od Zamku Cesarskiego, w którym aktualnie mieści się dom kultury. Można chodzić po korytarzach i otwartych salach. Z wyposażenia zamku niewiele zostało.

Fot. Gerotinus.

Następnie udaliśmy się do Muzeum Narodowego, do którego z racji soboty weszliśmy za darmo. Obejrzeliśmy niezwykle bogatą kolekcję obrazów, m.in. Jacka Malczewskiego i Witkacego. Następnie przespacerowaliśmy się pod zrekonstruowany Zamek Królewski, który nie zrobił na nas wrażenia i nawet odmówiliśmy sobie wejścia do środka. Za to nawiedziliśmy kościół katedralny na Ostrowie Tumskim. Ciekawym miejscem w świątyni jest kaplica z nagrobkiem Mieszka I i Bolesława Chrobrego – niestety nie można doń wejść – pozostaje widok przez kratę – i to właściwie po wrzuceniu 5 złotych do automatu, który uruchamia na pewien czas światło w kaplicy.

Fot. Gerotinus. Mural na Śródce.

Tuż za Ostrowem znajduje się Śródka, gdzie mieszczą się przeróżne knajpy (choć niekoniecznie najtańsze). My zjedliśmy w knajpie „Raj” tuż obok wielkiego muralu. W „Raju” serwowanych jest kilka egzotycznych dań z różnych stron świata wedle przepisów zdobytych od lokalnej ludności. Zapach wewnątrz jest specyficzny i ostry (orientalny), ale zarówno wystrój lokalu jak i jadłospis w postaci pocztówek czy zastawa cieszą oczy i pobudzają wyobraźnię. Potrawy są przygotowywane z sercem, smacznie.

Fot. Gerotinus. Ratusz.

Na koniec dnia udaliśmy się na Stary Rynek obejrzeć podświetlony ratusz i na rogale poznańskie do Cukierni Piskorskiej – rogale sprzedawane są na wagę, za jednego wychodzi około 8 złotych.

 

Dzień drugi

Drugiego dnia udaliśmy się na Liturgię do kościoła dominikanów. Była to piękna celebracja.

Następnie skorzystaliśmy z przypadającego w niedzielę bezpłatnego wejścia do parku archeologicznego, w którym poznaliśmy historię pierwszych wieków istnienia lokalnych grodów. Podstawowym źródłem informacji był film, a ekspozycja stanowiła właściwie makietę – nie polecam zwiedzania ekspozycji przed obejrzeniem filmu.

For. Gerotinus. Makieta Ostrowa Tumskiego (na końcu makiety zabudowa Śródki)

Na koniec pobytu w Poznaniu udaliśmy się do pizzerii Tutti Santi przy ulicy Ogrodowej (niedaleko Starego Browaru). Przed południem jeszcze nie było problemu ze stolikiem, ale później utworzyła się przed lokalem kolejka oczekujących, dlatego polecam zadzwonić do restauracji i zarezerwować stolik. Pizza była wspaniała! Ja zamówiłem San Sebastiano – idealna dla smakoszy łagodnych pizz. Najlepsza pizza, którą dotychczas jadłem.

Fot. Gerotinus. Spotkana grupa Mikołajów udająca się na rajd motocyklowy ;-)

Odebrałem Poznań jako przyjazne miejsce. Niesłusznie się obawiałem, że będzie równie monumentalne jak poniemiecki Gdańsk czy Wrocław. Miło spędziłem tam sobotę i niedzielę. Jest gdzie pójść i co zobaczyć. Nie można narzekać na nudę. Ludzie pozytywnie nastawieni.