Ruś Czerwona

1 – 4 V 2019

 

Leżajsk – Przeworsk – Łańcut – Jarosław – Krasiczyn – Przemyśl – Ćmielów (w drodze powrotnej do Warszawy)

 

W trzyosobowym składzie udaliśmy się na samochodową majówkę na wschód od Rzeszowa.

 

Leżajsk

Trzon organów znajdujący się w nawie głównej kościoła bernardynów.

Pierwszym naszym przystankiem był Leżajsk. Zwiedzanie zaczęliśmy od XVII kościoła bernardynów pw. Zwiastowania Pańskiego. Poza cudownym obrazem Matki Bożej Pocieszenia z XVI wieku, reprezentującym późnogotyckie malarstwo krakowskie, mogliśmy oglądać w bogato zdobionym kościele rozciągające się przez trzy nawy organy. Dzięki temu, iż trafiliśmy na ceremonię ślubną, mogliśmy także posłuchać pięknego brzmienia tego  instrumentu.

Kalwaria Leżajska znajdująca się obok kościoła bernardynów

 

Mapa Kalwarii

Następnie podjechaliśmy na rynek. Znajduje się tam kilka ładnych budyneczków, jednak okolica wygląda na niemal całkowicie wymarłą, na próżno szukać wyboru miejsc na odpoczynek czy strawę. Pozostają nam ławeczki na rynku i pobliska lodziarnia.

Widok z rynku na urząd miasta.

Ruch w okolicy runku tworzą jedynie chasydzi, co raz zmierzający w kierunku lub powracający z ohelu cadyka Elimelecha, znajdującego się na pobliskim cmentarzu żydowskim.

Wszystkim panom chcącym wejść na cmentarz przypominam, iż wchodząc należy nakryć głowę, by okazać szacunek zmarłym. Nie musi to być jarmułka, wystarczy dowolna czapka czy kaptur.

Cmentarz jest skromny i zniszczony. Podobnie sam ohel z zewnątrz jest w opłakanym stanie. Po prawej stronie jest sala, gdzie mogą wchodzić kobiety – jest to zwykły korytarz. Natomiast po lewej jest sala wyłącznie dla mężczyzn, w której znajduje się grób cadyka, obudowany złotą klatką, wokół której modlą się chasydzcy mężczyźni.

 

Przeworsk

 

Przeworski ratusz

Jadąc na zwiedzanie Przeworska zatrzymaliśmy się w restauracji Leliwa przy trasie 94 łączącą to miasto z Jarosławiem. Czynna codziennie między godziną 7mą a 22gą godna jest polecenia. Wystrój jest mało przytulny, ale na talerzach można dostać prawdziwe rarytasy. Za 8 zł można zjeść wyśmienitą zupę-krem z chrzanu z jajkiem „w koszulce”. I właściwie nawet dla niej samej warto tam się udać. Ceny dań głównych wahają się między 12 a 28 zł, a porcje są przyzwoite.

Replika Grobu Pańskiego w przeworskiej kolegiacie.

Po obiedzie nawiedziliśmy gotycką kolegiatę pw. Ducha Świętego, a następnie przeszliśmy się po rynku.

 

Nocleg w Hadlach Szklarskich

Na noc zatrzymaliśmy się w dworze w Hardlach Szklarskich. Cały zespół pełni wielorakie zadania. Jest ośrodkiem wypoczynkowym, miejscem przyjęć chrzcielnych i komunijnych, funkcjonuje tam żłobek. Zaletą tego miejsca jest spokój, cisza i piękna, zielona okolica. Wadą zaś skromne wyposażenie pokoi, będące wyrazem dopiero rozpoczynającej się kariery hotelarskiej. Jest czysto, zadbanie, personel jest życzliwy, ale pościel jest sztuczna, brak żyrandoli, dekoracji, ręcznika na podłogę w łazience, półek tamże i innych elementów wyposażenia. I jeszcze jedna ważna uwaga – do tego ośrodka dojedziemy wyłącznie samochodem.

 

Łańcut

Zanim rozpoczęliśmy zwiedzać to piękne miejsce, musieliśmy zderzyć się z brutalną rzeczywistością. Łańcut jest miastem korków i mniejszą liczbą miejsc parkingowych niż wymaga tego popyt. Ale to jest jeszcze nic w porównaniu z kolejką do kas zespołu zamkowego. Do dwóch kas – jedna obsługuje wyłącznie grupy (przy niej brakuje tłumów), do drugiej zaś stoi kilkudziesięciominutowa kolejka. Co prawda grupy do wejścia na kolejne godziny są ograniczone liczebnie, więc nie ma co się spieszyć, z drugiej miło by było jednak szybko kupić bilet i czekać na wejście np. w cukierni. Gdy już dostaliśmy się do kasy, musieliśmy kupić bilet na wybrane miejsca. My zdecydowaliśmy się na bilet na wszystkie ekspozycje – zapłaciliśmy 36zł od osoby.

Sala balowa na Zamku

Najciekawszą częścią zdecydowanie jest sam zamek, również dlatego, że jego wnętrze nie ucierpiało ani w czasie II wojny światowej ani po niej. Co prawda uszczupliła się jego okazałość, gdy ostatni właściciel uciekając przed Sowietami zabrał ze sobą 11 wagonów najcenniejszego wyposażenia. Nie mniej o takim zbiorze, jaki pozostał, marzy nie jeden zamek w Polsce. W końcu tam mieszkała najbogatsza kobieta Europy przełomu XVIII i XIX wieku – księżna marszałkowa Izabela z Czartoryskich Lubomirska.

Rzeźba ze zbiorów Izabeli Lubomirskiej

Jeżeli zdecydujemy się na bilet całościowy, będziemy mogli zobaczyć:

– parter i I piętro zamku (z przewodnikiem),

– II piętro zamku (z audioprzewodnikiem),

– wozownię (z przewodnikiem, ale nudy straszne, wozy stoją niemal jeden na drugim, ciężko je nawet obejrzeć),

– muzeum ikon (posiadające liczny zbiór interesujących zabytków sztuki sakralnej, jednak słabo wyeksponowanych),

– storczykarnię (malutką),

– i muzeum miasta (również malutkie).

Starożytna rzeźba lwa zakupiona przez I. Lubomirską z zamówionym przez nią Kupidynem

 

Jarosław

Jarosław ma parę pięknych miejsc, m.in. kamienicę Orsettich, trasy podziemne i liczne kościoły pochodzące z różnych epok. Jednak na mnie nie zrobił szczególnego wrażenia.

Gdyby ktoś jednak szukał tam lodów, to polecam Fragolę przy placu św. Michała obok rynku.

 

Krasiczyn

Kolejnego dnia udaliśmy się do Krasiczyna obejrzeć okazały manierystyczny zamek. Budowla jest pięknie położona i imponująca z zewnątrz. Była własnością takich rodów jak Krasickich czy Sapiehów. To tam przyszedł na świat Adam książę kardynał Sapieha. Podczas zwiedzania z przewodnikiem możemy obejrzeć wnętrza, które są bardzo skromne ze względu na zniszczenia pożarem w XIX wieku, a następnie doszczętne splądrowanie przez Sowietów w 1944 roku. Za dodatkową oplatą możemy wejść na najwyższą z wież.

Kaplica na zamku

Aktualnie w części zamku znajduje się hotel. Znajdziemy też Kawiarnię Renesansową z pysznymi deserami.

 

Przemyśl

Miejsce naszego ostatniego noclegu. Szczególnie uwagę przykuła nam pochyłość rynku i zieleń drzew tam rosnących.

Rynek

Gdy ktoś zaczyna zwiedzać Przemyśl, musi się liczyć z licznymi podejściami pod górę. Miejsc do oglądania jest wiele, samych kościołów w pobliżu rynku trudno zliczyć. Nawet dworzec kolejowy wart jest odwiedzenia.

Alabastrowa figurka Matki Bożej w rzymskim kościele katedralnym, którą miał był uratować z płonącego kościoła św. Jacek

Na rynku astracjami są fontanna z niedźwiedzicą i niedźwiadkami, a także wojak Szwejk siedzący na ławeczce – ale uwaga! zanim go się dotknie, należy przeczytać opis na włazie do kanalizacji.

Przy przemyskim rynku

Przy rynku smacznie serwuje restauracja Cuda Wianki. Przede wszystkim możemy tu skosztować regionalnych dań, takich jak: proziaki (17zł/3szt.), bałabucha (17zł), gołąbki przemyskie (14zł/2szt.) czy pierogi kresowe (15zł/10szt.). Natomiast mnie całkowicie zauroczyła pizza Cudna Bianka (24zł/ø35cm): mozzarella, gorgonzola, gruszka duszona w tymianku, orzechy włoskie, miód, masełko z bułką tartą i parmezan.

Zaś nieopodal mieści się prawdziwa galeria słodyczy pod szyldem Selfier: bardzo smaczne i eleganckie ciastka i lody.

Widok na Przemyśl z Kopca Tatarskiego

 

Ćmielów

Opuściwszy już Ruś Czerwoną, w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Ćmielowie przy fabryce porcelany. Jest do wyboru kilka ekspozycji. Największą popularnością cieszy się Żywe Muzeum Porcelany. My jednak wybraliśmy Wystawę Starej Porcelany, w pierwszej części przedstawiającą ćmielowską porcelanę z różnych dekad. Formy i wzory stanowią wizytówkę tej fabryki: uproszczenie formy, dynamika kształtu, prostota zdobień. Drugą część wystawy stanowiły obrazy na porcelanie: obrazy które są wypalane dziesiątki i setki razy, gdyż każdy kolor musi być wypalany osobno. Na koniec oglądaliśmy prace Lubomira Tomaszewskiego – niegdyś projektanta ćmielowskiej porcelany, na emigracji opanował do mistrzostwa technikę dymu-ognia.

 

Eksponat z Muzeum Miasta w Łańcucie