Rzym i Manoppello

10-14 V 2018

Okres Świąt Paschalnych skłonił mnie do nawiedzenia w Manoppello pierwszego „świadka” zmartwychwstania – chusty pogrzebowej Jezusa. Przy tej okazji nie mogłem sobie odmówić zobaczenia nieodwiedzonego przeze mnie Wiecznego Miasta.

Po wylądowaniu na Fiumicino kilka dni upłynęło mi i mojego przyjacielowi na zwiedzaniu stolicy Włoch, po czym udaliśmy się na wschód do Abruzji, skąd wróciliśmy samolotem z malutkiego lotniska w Pescarze.

Fot. Gerotinus. Rzym witający nas tęczą nad Forum Romanum.

 

Roma Pass

Bardzo przydatna sprawa: bilet na komunikację miejską i częściowo podmiejską oraz wstęp do dwóch dowolnych muzeów (z wyłączeniem Watykanu). W wersji na 48 i 72 godziny.

Niestety ma swoje mankamenty: nie obejmuje transportu na lotnisko Fiumicino (stąd zapłaciliśmy 8€ za pociąg do miasta), są muzea (np. Galeria Borgiaszów) do których bez wcześniejszej rezerwacji i tak się nie wejdzie, można ją kupić tylko w wybranych miejscach (m.in. na lotnisko Fiumicino) czy to, że w niektórych punktach można zapłacić za nią tylko kartą.

Na Passie należy napisać swoje imię i nazwisko oraz dzień aktywacji karty (co nie zmienia faktu, iż karta jest aktywna równe 48 lub 72 godziny od momentu skasowania, a nie do północy dnia drugiego lub odpowiednio trzeciego) oraz aktywować w kasowniku pierwszego środka komunikacji miejskiej, którym będzie się przemieszczało. Karta otwiera także bramki do stacji kolejek i metra.

W zestawie do Passu dostaliśmy także mapę Rzymu i spis obiektów turystycznych w mieście.

Za Pass na 72 godziny zapłaciliśmy 38,50€.

 

Watykan

Zacznę od najbardziej zatłoczonego miejsca zaraz po fontannie di Trevi. W niedzielę, ze względu na południową modlitwę z papieżem, przed wejściem na plac św. Piotra trzeba przejść przez kontrolę bezpieczeństwa. W tygodniu kontrola jest dopiero przed wejściem do Bazyliki św. Piotra. Nadto przed przekroczeniem progu świątyni kontrolowany jest strój, aby każdy miał zakryte kolana i ramiona.

Po przejściu kontroli można udać się na prawo, gdzie jest darmowa przechowalnia bagażu i toalety. Między przechowalnią a drzwiami do Bazyliki znajduje się wejście na kopułę.

Fot. Gerotinus. Widok z kopuły Bazyliki św. Piotra na Ogrody Watykańskie.

Idąc na kopułę należy kupić bilet: na windę lub schody. Lecz opcja „windą” nie oznacza wjazdu na sam szczyt, lecz jedynie pokonanie pierwszego odcinaka – dalej trzeba iść i tak na własnych nogach. Przyjemność przejścia wszystkich schodów kosztuje 8€.

Fot. Gerotinus. Widok z kopuły Bazyliki Watykańskiej na plac św. Piotra.

Sama Bazylika jest ogromna! Robi wrażenie. W podziemiach znajdują się groby biskupów Rzymu, w tym potwierdzony badaniami archeologicznymi grób św. Piotra.

W niedziele w Bazylice uczestniczyliśmy w Liturgii – wtedy też można się zbliżyć do apsydy i po Komunii zwiedzić tę część świątyni.

Fot. Gerotinus. Niedzielna modlitwa Regina Coeli – razem z papieżem Franciszkiem modliliśmy się za nasze mamy ze względu na ich Dzień obchodzony we Włoszech w drugą niedzielę maja.

Jedną z „atrakcji” Watykanu jest poczta i znaczki tego najmniejszego państwa. Warto jednak pamiętać, iż list z watykańskim znaczkiem należy wrzucić do skrzynki znajdującej się na placu św. Piotra, gdyż włoska poczta może nie przesłać takiego listu, podobnie jak watykańska z włoskim znaczkiem.

 

Forum Romanum, Koloseum i Kapitol

Żeby tak mieć cały dzień i móc spacerować po Forum Romanum…

Fot. Gerotinus. Forum Romanum.

Na Forum Romanum i do Koloseum obowiązuje jeden wspólny bilet; przy wejściu na Roma Pass również jest to liczone jako jedno muzeum. Napiszę jedynie, że jest to zachwycający teren.

Jako drugie muzeum zwiedziliśmy Muzeum Kapitolińskie, jednak nie zrobiło na nas wrażenia: niezbyt liczne zbiory ograniczają się głównie do rzeźb.

 

Bazylika św. Pawła za Murami

Fot. Gerotinus. Fasada Bazyliki św. Pawła.

Największym atutem tego miejsca jest lokalizacja – z daleka od zatłoczonego centrum miasta. Tutaj można znaleźć chwilę ciszy i zadumieć się przy grobie Apostoła Narodów, który został ścięty w Wiecznym Mieście, a Jego ciało – wedle tradycji i badań archeologicznych – znajduje się pod ołtarzem Bazyliki.

 

Zatybrze

Klimatyczna część Rzymu, miejsce, w które wieczorami ściągają wygłodniałe tłumy by zjeść w tamtejszych lokalach.

 

Pizza i lody

„Najlepszą i najgorszą pizzę jadłem we Włoszech.” – tak mawia mój przyjaciel. Dlatego z wyborem pizzerii trzeba uważać, szukać tych, gdzie jest wielu tubylców. Najsmaczniejszą jedliśmy w Manoppello w lokalu kilkadziesiąt metrów na lewo od sanktuarium. Pizze włoskie zazwyczaj dzielą się na bianco i rosso – bez i z sosem pomidorowym.

Zaś lody włoskie są nie do porównania z jakimikolwiek innymi. W Polsce nigdy takich nie jadłem. Delikatne o wyrazistym smaku. Lody pistacjowe to lody pistacjowe. Smaki tradycyjne i oryginalne. Z tych drugich zasmakowały mi szczególnie bazyliowe z cytryną – intensywny smak zioła złamany cytrusem dający orzeźwiające połączenie. Z lodziarni polecam znajdującą się przy Via di Ponte Quatrtro Capi na wyspie na Tybrze.

 

Plaża śródziemnomorska

Do plaż dojedziemy na Roma Pass. Należy wsiąść w kolejkę jadącą z Porta S. Paolo do Cristoforo Colombo. Plaże zaczynają się już od stacji Lido Cento, my jednak zdecydowaliśmy się dojechać do końca i przesiąść się w autobus jadący wzdłuż wybrzeża. Tam znajdują się różnego rodzaju plaże: ogólna, rodzinna, dla osób ze zwierzętami, naga, gejowska. W internecie można znaleźć informacje, na którym przystanku należy wysiąść, aby trafić na odpowiednią plażę. Wszystkie są w zasięgu kilku lub kilkunastu minut jazdy autobusem.

My wybraliśmy plażę gejowską. Było sympatycznie, umiarkowana liczba osób i charakterystyczna dla tego typu plaż dowolność stroju – niejednokrotnie na jednym ręczniku leżał mężczyzna w kąpielówkach a obok niego drugi nago.

 

Noclegi

Na noclegach postanowiliśmy zaoszczędzić. Pierwszą myślą był Couchsurfing – poznać tubylców i się u nich zatrzymać. Niestety dostaliśmy tylko jedno zaproszenie na jedną noc. Na pozostałe noce w Rzymie wynajęliśmy pokój przez portal, na którym geje sobie nawzajem użyczają noclegów za niewielką (bądź czasem i wielką) opłatą. Natomiast w Manoppello wynajęliśmy pokój w pensjonacie La Casa di Maria przed samym Sanktuarium – schludne, przestronne pokoje ze śniadaniem w formie szwedzkiego stołu w salonie; i sympatyczna właścicielka, której jedynie trudno było zrozumieć, że nie przeszkadza mi i mojemu towarzyszowi spanie w jednym łóżku.

 

Fot. Gerotinus. Piazza del Popolo w Rzymie.

 

Ceny

Rzym miastem tanim nie jest. Ceny wahają się od porównywalnych z polskimi do czterokrotnie wyższych. Dlatego wiele spokoju dało mi nieprzeliczanie cen na złotówki. Wziąłem euro z dużym zapasem, wiedziałem ile ich mam na cały wyjazd i w obrębie tego funkcjonowałem.

 

Rzymianie

Mieszkańcy Rzymu są przyjaznymi ekspresywnymi ludźmi. Jednak nie pracownicy obiektów turystycznych – są to persony pozbawione jakichkolwiek oznak ludzkiej empatii, życzliwości i uśmiechu. Jednak w najczęściej odwiedzanym mieście świata nie oczekujmy, że my – przybysze z innych stron świata – będziemy kimś wyjątkowym – raczej będziemy postrzegani jako część fali roszczeniowych i egocentrycznych turystów.

 

Kolej

Podróżując koleją warto pamiętać, iż bilet należy skasować na peronie przed wejściem do pociągu. Ponadto nie powinna nas zdziwić drobna opłata za zakup biletu w dworcowej kasie.

Fot. Gerotinus

Prawdopodobnie nikt nie będzie specjalnie wsiadał w pociąg tylko by oglądać krajobrazy, ale polecam trasę kolejową z Rzymu na wschód do Abruzji. Podróż w poprzek Apenin zapewnia widoki zapierające swym pięknem dech w piersiach.

 

Sanktuarium, o którym nie słyszał żaden Włoch

Może przesadzone, ale wielu naszych włoskich rozmówców nie miało pojęcia, co ciekawego jest w Manoppello. Tymczasem, jeżeli uznać to za prawdę, kryje najciekawszą relikwię chrześcijańską: chustę pogrzebową Chrystusa, na której utrwaliło się oblicze zmartwychwstałego już Jezusa.

Fot. Gerotinus. Manoppello. Chusta z grobu Jezusa.

Zapłaciliśmy 13,30€ za przejazd koleją do Manoppello Scalo, skąd czekała nas jeszcze 7-kilometrowa wędrówka przez włoską wieś do Sanktuarium. W ciągu tygodnia jeżdżą tam autobusy dalekobieżne, jednak nie w niedzielę. Zbliżając się do świątyni, droga wiedzie obok starego Manoppello, będącego urokliwym miasteczkiem.

Fot. Gerotinus. Sanktuarium Boskiego Oblicza w Manoppello.

Po porannej Liturgii w Sanktuarium zostaje podświetlona w różnych konfiguracjach Chusta, aby zaprezentować przeźroczystość jedwabiu morskiego, na którym został utrwalony Boski wizerunek. Po kilku minutach zapala się stałe światło na resztę dnia.

Fot. Gerotinus. Okolice Manoppello.

 

I tak nam upłynął przedłużony weekend w pięknych, zabytkowych Włoszech.